Menu

KOSZYKARSKI ANTYBLOG

słoneczne myśli o polskiej koszykówce w ogóle i koszykówce dziewcząt w szczególności

Ciekawe propozycje...

antyblog3

Dziś w PZKosz pierwsze spotkanie konsultacyjne w sprawie zmian w rozgrywkach i regulaminach na sezon 2015/2016. Z jednej strony takie zmiany to „czarna magia” da większości sympatyków basketu z drugiej strony może to być ważny element rozwoju lub stagnacji polskiej koszykówki. Czytając materiał poprzedzający spotkanie trudno nie oprzeć się wrażeniu, że próbujemy znów zrobić zbyt wiele w zbyt krótkim czasie, trudno też nie zauważyć, że autorzy propozycji patrzą na rozgrywki z perspektywy wierzchołka a nie podstawy piramidy.

 

Zastanawia już początek materiału zatytułowany „Motywacje”. Punkt pierwszy jest dość ciekawy „konieczność wypełnienia lig Polakami i Polkami” ;). Nasuwa się „szkolne” pytanie – co autor miał na myśli? Wydaje się, że w TBL i TBLK o miejsca dla rodzimych graczy nie trzeba się martwić. Zarząd PZKosz ustawicznie powiększając najwyższą klasę rozgrywkową dba o to by zatrudnienie znalazł praktycznie każdy polski gracz, który ma choć odrobinę talentu i chęci. By promować Polaków nie trzeba przepisów, wystarczy popatrzeć na Asseco Gdynia, które jest tu chyba wzorcowym przykładem. Drugi punkt ogłasza coraz większe zainteresowanie rozgrywkami. Co ciekawe literalnie mówi o coraz większym zainteresowaniu rozgrywkami młodzieżowymi… niestety nie mam tego odczucia. Z perspektywy Alei Zwycięstwa (to pomorski odpowiednik ulicy Ciołka ;) ) nie zauważam, by rosła ilość klubów młodzieżowych i drużyn w rozgrywkach. Trzeci punkt odkrywa z dawna znaną prawdę o nierówności poszczególnych stref. Nie jest to tajemnica od dawna, cieszę się, że na Ciołka także to dostrzegli. Obecny system koszykarskiej urawniłowki doprowadza do sytuacji, gdy wszyscy marzą by w półfinale trafić na mistrza strefy podkarpackie-lubelskie lub przynajmniej małopolskie-świętokrzyskie. Ostatni punkt jest dla mnie kuriozalny „konkurencja EYBL – zagrożenie dla MMP”. Tu doprawdy nie wiem, co powiedzieć. To jak stwierdzić, że Euroliga jest zagrożeniem dla Tauron Basket Ligi. W wielu krajach (w tym takich, w których koszykówka jest nieco popularniejsza niż u nas) federacje narodowe wręcz dotują udział swoich drużyn w EYBL. U nas wszystko, co nie jest sygnowane logiem PZKosz jest złe? Wydaje mi się, że możliwość konfrontacji z silnymi rywalami dla młodych zawodników jest bezcenna… pewnie się jednak mylę…

Propozycje PZKosz chce szeroko konsultować. Najpierw mają być spotkania z klubami męskimi i żeńskimi, potem spotkania z regionalnymi związkami. Wszystko to wygląda wzorcowo. Pewien problem jest w słuchaniu osób, z którymi się konsultuje zmiany. W zeszłym roku kluby i związki chciały jednego a Zarząd PZKosz zatwierdzał coś innego. Konsultacje mają sens tylko wtedy, gdy słucha się zdania innych, w przeciwnym razie podarujmy sobie pozory i po prostu wprowadźmy to, co władza uważa za słuszne.

Pełny materiał przesłany przez PZKosz można znaleźć na stronie Pomorskiego OZKosz lub Polskiego Stowarzyszenia Trenerów Koszykówki, nie będę, więc cytował konkretnych akapitów. Odnośnie zmiany wymogów dotyczących polskich graczy jestem „za”. Znieśmy sztuczne wymogi graczy na boisku, propozycja z siedmioma polskimi graczami w składzie jest sensowniejsza. Obcokrajowcy w pierwszych ligach to ciekawa propozycja. Jeden gracz nie zabierze zbyt wiele miejsca rodzimym graczom a będzie atrakcją dla kibiców i ciekawym doświadczeniem organizacyjnym dla klubu. Pamiętajmy też, że jest to możliwość a nie wymóg, jak ktoś chce grać Polkami lub Polakami to przecież może. Ja do tych rozwiązań dodałbym bardzo drogie licencje dla obcokrajowców, za „limitowych” jeszcze delikatnie, ale za każdego kolejne powyżej limitu to już dwa, trzy razy drożej. Jak ktoś chce urządzać korowód graczy z zagranicy to niech za to płaci.

W ligach przerywanie walki o utrzymanie po rundzie zamiast po kolejce sprowadzi się chyba jednak do faktu, że będziemy grać do końca. Nie mam tu zdania, nie mój problem ;). Zniesieni limitu transferów jest kwestią do dyskusji, ma to swoje plusy i swoje minusy. Tu właśnie ciekawy jestem dyskusji. Obawiam się jednak, że w składzie Zarządu ciągle przeważa teoria o kaperowaniu i rabowaniu, więc nie sądzę by zmiany tu nastąpiły. Konkretne regulacje w BLK, pierwszych i drugich ligach nie wydają mi się bardzo ważne dla całości koszykówki. To bardziej problemy drużyn tam występujących i to ich głos powinien być tu najważniejszy. Ogólnopolski podział grup w 2 lidze kobiet to bardzo dobry pomysł, zapobiegnie to także nierównym rozgrywkom w poszczególnych strefach.

Pomysł z Pucharem Polski granym w formie wojewódzkiej jest ciekawy, ale termin do 15 listopada to chyba pomyłka. Z punktu widzenia tak dużego okręgu jak Pomorze nie widzę możliwości sensownego zorganizowania tych rozgrywek. Z kolei z kilku województw to nie wiem, kto wyjdzie, bo tam koszykówki seniorskiej po prostu brak…

Liga rezerw PLK to dla mnie całkowicie chybiony pomysł. Brak limitu wieku, brak ograniczeń, co do obcokrajowców… czemu to ma służyć? Jedyne, co mi przychodzi do głowy to zaspokajanie kompleksów. Jak nasz pierwszy zespół nie ma szans to, chociaż „rezerwami” im dołożymy ;). W dodatku, jeżeli chcemy rozbudowywać drugą ligę, namawiamy kluby by tam grały ich rezerwy, chcemy grać centralne ligi U20 i U18 to, kto na Boga ma czas na kolejne rozgrywki?

U22 kobiet to moim zdaniem jeden z większych błędów PZKosz. Tegoroczne rozgrywki pokazały, że zamiast większej liczby drużyn było ich mniej. Obawiam się, że kryzys dopiero przed nami, bo zniechęcamy do gry juniorki kończące swoją kategorię każąc im grać z cztery lata starszymi koleżankami, tych juniorek za dwa-trzy lata będzie nam brakować. Rozumiem jednak, że nie wolno przyznawać się do błędów, więc trwamy w tym pomyśle. Jeżeli tak, to pomysł z podziałem rozgrywek tak jak w 2 lidze kobit poprzez zgłoszenie centralne wydaje się sensowny.

Ligi centralne są ciekawym pomysłem, ale nie przystają chyba do naszych realiów. Wystarczy popatrzeć na wyniki od półfinałów Mistrzostw Polski. Mecze zacięte to jakieś 20-30% wszystkich spotkań jak nie mniej. Po co liga centralna, w której koszta będą duże a poziom mizerny? Zbyt wiele mamy pomysłów na raz, rozbudowa 2 ligi, liga rezerw, liga centralna, ligi strefowe (bo przecież z centralnej nie każdy awansuje)… kiedy to wszystko grać? Problemem polskiej koszykówki nie jest brak spotkań w ogóle, a brak spotkań wyrównanych, zmuszających do gry na najwyższym poziomie. Ta zmiana tego nie zapewni…

Jeżeli chcemy dowartościować silniejsze strefy to pomysł jest prosty. Mamy ranking stref, dajmy dwóm pierwszym w rankingu po 4 miejsca w fazie centralnej a dwóm najsłabszym po 2. Jak to jednak zrobić, gdy w Zarządzie większość to przedstawiciele właśnie tych najsłabszych stref? Ostatnio myślałem też nad takim rozwiązaniem, by każda strefa miała po dwa miejsca w fazie centralnej a dodatkowo po jednym miejscu za każdy zespół, który awansował do finału Mistrzostw Polski w poprzednim sezonie. Zresztą to właśnie te osiem miejsc z tytułu finałów premiowałbym awansem do półfinałów zamiast awansować tam mistrzów stref.

Zapis o zmianie ekwiwalentu za wychowanka uważam za ciekawy. Mam do tego swoje uwagi, ale jako punkt wyjściowy do dyskusji jest to ciekawa propozycja. Myślę jednak, że w samym Zarządzie jest tak silna grupa zwolenników obecnych rozwiązań, że żadna zmiana nie będzie możliwa. Obym się mylił. To akurat jest element bardzo istotny dla polskiego basketu. Tyle na szybko z Warszawy na kilka godzin przed pierwszą konsultacją. Kolejne refleksje po konsultacjach z klubami Ciekawy jestem, jaki będzie przebieg tej dyskusji i czy pojawią się inne propozycje i rozwiązania.

 

© KOSZYKARSKI ANTYBLOG
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci